środa, 15 lutego 2012

Worek z kulkami, a tyle zabawy

Od niedawna jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami konsoli. Problem polega na tym, że wszystko mamy poustawiane w pokoju tak, że telewizor jest na jednym końcu, a kanapa na drugim. Niby pokój w bloku, więc długich dystansów ćwiczyć się nie da, ale jak gra ma małe napisy, to jest to upierdliwe. Przypomniało mi się, że kiedyś widziałam w jakimś sklepie fotel, który polegał na tym, że był to po prostu worek wypełniony czymś i można było się na niego glebnąć, a on się dostosowywał do ciała. Zapragnęłam takiego ustrojstwa, więc rozpoczęłam polowanie w sieci, które zakończyło się sukcesem po podpowiedzi kolegi, który coś takiego ma w domu.

Po długim namyśle, bowiem firma FATTY ma szeroką ofertę, wybraliśmy model i kolor i z utęsknieniem czekaliśmy na przesyłkę. Nie pytajcie dlaczego, ale byłam pewna, że zamawiam coś mniejszego :) Jak odbierałam od kuriera to aż mi się wyrwało "Ojej", a po drodze do samochodu wzbudzałam ogólne zainteresowanie - jeden pan stwierdził radośnie, że dużo zakupów zrobiłam :))) Potem próbowałam wepchnąć grubasa do samochodu, co nie było łatwe, gdyż nie mieścił się do bagażnika (a mamy minivana!). W końcu upchnęłam gada na tylne siedzenie.

Jak weszłam do domu, kot prawie dostał zawału i odmówił ruszenia się z legowiska choćby na centymetr :) Rozpakowałam i beztrosko rzuciłam się na bezkształtną masę, która okazała się nie być mięciutka i milusia, tylko prawie mnie odbiła z powrotem do pozycji stojącej. Myślę, że oni wsypują więcej tych kulek do środka, żeby można było sobie dostosować do własnych potrzeb, a potem dosypywać w miarę upływu czasu, jak się kulki ugniotą. Odsypywanie to była jedna wielka komedia, wcale zresztą niełatwa i jak się pokryłam kulkami, to mi się farfocle z Toronto od razu przypomniały :)))

Ponieważ fotel nie jest cały czas w dużym pokoju, a Koala ma ograniczoną zdolność ruchową i nie ma łazić za wiele, na moje wątłe barki spadła odpowiedzialność za tachanie tego z miejsca na miejsce. Chodzę więc tak po domu, jak Święty Mikołaj, tyle, że zamiast prezentów mam stado kulek :) Kot nadal nie czuje się swobodnie i na widok worka nerwowo szuka drogi ucieczki :) Polecam, niby worek z kulkami, a zabawy z tym naprawdę mnóstwo, można leżeć, siedzieć, pół leżeć, pół siedzieć i nawet podnóżek przysłali. A za rok zawsze można wysypać kulki i prezenty wpakować - tylko któreś z nas musi mikołajowy brzuch wyhodować :)))

Uzupełniam zdjęciami, na prośbę Anety :)


12 komentarzy:

  1. Te fotele sa fantastyczne! Mialam kiedys taki i jak tylko ktos przyszedl, to wszyscy chcieli na nim siedziec:)) W koncu sie wysiedzial i odszedl na zasluzona emeryture;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Stardust: właśnie podejrzewamy, że będą przeprowadzane spiski, żeby się na niego dostać :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak się nazywają te worki w Polsce? Bo tutaj jest to "bean bag".
    Alicja

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla wyjaśnienia: pytam bo nie wiem czy "worek z kulkami" jest terminem opisowym dla czytelników, czy też faktycznie wchodzi się do sklepu (meblowego???) i mówi się: "Poproszę o worek z kulkami" i czy wszyscy to rozumieją? No oczywiście jest możliwość, że jest to jakiś sklep, gdzie się samemu te rzeczy ładuje do wózka czy do koszyka (no tutaj chyba nie do koszyka).
    Nie mam pojęcia gdzie u nas kupuje się worki z fasolą. Co, nie wiecie co to jest worek z fasolą?
    Pozdrawiam, :)
    Alicja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam bladego pojęcia, czy to ma jakąś nazwę własną, podejrzewam, że nie, dlatego było mi ciężko go znaleźć :) To nie jest specjalnie popularne w Polsce, kiedyś widziałam taki worek w sklepie z meblami, ale do tamtego czasu nie rzuciło mi się w oczy. Na tej stronie, z której zamawiałam nazywają go po prostu fotelem relaksacyjnym :)

      Usuń
  5. Bardzo dobre, fotel relaksacyjny. Jak macie miejsce, to taki fotel też jest relaksacyjny:
    http://www.overstock.com/Home-Garden/Hanging-Bubble-Chair/4685457/product.html

    Dziękuję i pozdrawiam.
    Alicja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, taki też bym chciała, ale to jak się dorobimy domu :)

      Usuń
  6. Fajny ten wór.Teraz może byc na kulki,później na prezenty,a na końcu na ...pieniądze:)

    pozdrawiam Krzysztof.

    OdpowiedzUsuń