niedziela, 13 listopada 2011

Może to nie Ontario...

... i jesień już się praktycznie kończy, a jak była ta najładniejsza to nie zrobiłam zdjęć, ale i tak sie udało jeszcze co nieco uchwycić. Za nami przemiły weekend spędzony na koncertowym spotkaniu z daaaawno nie widzianymi znajomymi, leczeniu kaca i wypadzie do Kórnika. Wcześniej jeszcze zaliczyliśmy Biskupin, ale rozczarował nieco, pamiętamy go nieco inaczej i planujemy wrócić na wiosnę, jak z powrotem się zaczną pokazy, lepienie garnków i zamiast pustki będą się pałętać ludzie w strojach z epoki :)

Pamięć to zabawna rzecz. Koło mojego bloku w rodzinnym mieście była górka, na której zawsze zjeżdżaliśmy na sankach, a na wiosnę i lato... po prostu po niej biegaliśmy :) W mojej pamięci górka jest na tyle duża, że się na nią wspinam z sankami, potem znajduję dobre miejsce do zjechania i ziuuuuum! A potem jak niezmordowany husky, wspinam się z powrotem. Była też inna górka, w pobliskim parku i ona już była OGROMNA. Taka ogromna, że przed zjazdem na sankach brało się pięć głębokich oddechów i z chęcią czmychnęło by się do domu, gdyby nie stado kolegów za plecami, nie mających zamiaru przepuścić okazji do wypominania chwili tchórzostwa... Potem nadszedł targany hormonami wiek nastoletni i górki przestały istnieć w emocjonalnej i niezrozumiałej rzeczywistości. Prędzej czy później każdy człowiek odczuwa też pewnego rodzaju nostalgię i zaczyna pałętać się po "dawnych miejscach", weryfikując wspomnienia i obrazy ukute w głowie. (Niektórzy tę nostalgię odczuwają wraz z pojawieniem się wnuków, niestety zostałam obdarzona bardzo empatycznym i emocjonalnym zestawem genów i nostalgia zaatakowała mnie już po studiach). Do czego zmierzam - staje człowiek przed tą górką i zastanawia się jakież to zatrważające zjawiska atmosferyczne musiały przejść nad osiedlem, że tak ją skosiły. Raz, dwa, trzy cztery, pięć. Pięć kroków na sam szczyt!!! Idzie człowiek do parku z górką OGROMNĄ i dochodzi do wniosku, że albo silne deszcze zaatakowały wszystkie górki w mieście, albo pamięć płata figle :) Oczywiście rozumiem, że się rośnie, ale wszyscy, którzy widzieli nasze zdjęcia powinni wiedzieć - Pan Koala nie jest olbrzymem, to ja jestem kurduplem :))))

Podobna sprawa stała się z Biskupinem. Pojechaliśmy na miejsce z Rodzicielką Mą i całą święta trójca miała dokładnie takie same odczucia. Hm... nie tak to pamiętamy. Pamiętam dużo ludzi. I przebieranki. I mnóstwo fajnych starych domów. A tymczasem zobaczyliśmy to:


Trzeba jednak oddać sprawiedliwość, że i tak podziałało na wyobraźnię. Niestety mało zdjęć zrobiliśmy, ale się uśmiechnę do Rodzicielki, która ma w kolekcji znacznie więcej. W sumie po zastanowieniu stwierdziliśmy, że ma to swój urok, że trafiliśmy tam w takiej porze, bez festynu, bez tłumu, bez dzieciaków pałętających się pod nogami... Popatrzyliśmy na jeziorko, rozejrzeliśmy się dookoła i staraliśmy sobie wyobrazić ten malutki gród za jego najświetniejszych czasów. Na pewno wrócimy na wiosnę, chcę garnek ulepić :)))

Dzisiaj wyskoczyliśmy do Kórnika, złapać ostatnie tchnienia jesieni i przejść się po przy-zamkowych ogrodach. Zamek też zostawiamy na wiosnę, po pierwsze aby zabrać tam Rodzicielkę, po drugie, żeby zobaczyć ogrody w pełnej krasie. Sądząc po ilości tabliczek z opisami krzaków, kwiatów i innych roślin, musi być naprawdę pięknie. Póki co, sfotografowaliśmy jesień.


Tu mały pogląd na nową fryzurę, jak zrobię w końcu jakieś ŁADNE zdjęcie, to wrzucę w pełnej krasie ;)
Koala w swojej krasie :)
Nie mam bladego pojęcia z którego roku jest ta butelka, ale stała sobie na kontenerze na śmieci. I nawet w wersji angielskiej jest!
W piątek natomiast Niemcy bili Polaków, a do Poznania przyjechali nasi drodzy koledzy z zespołu Happysad, którzy gwiazdami obecnie są, a ja ich pamiętam jak spali u mnie na podłodze i zawsze mi się łezka w oku kręci jak na koncertach dziewczyny piszczą jak oszalałe :) Nie mówiąc o tym, że one potrafią naprawdę piszczeć na bardzo wysoki tonach i jak się tak zgrają, to aż się człowiek wzdryga. Być może też dlatego, że zawsze mam wrażenie, że jak się odwrócę to one w takim dzikim pędzie rozpiszczanych fanek będą. Nie wiem jak się chłopaki do tego przyzwyczaili ;) W ramach gościnnych występów zaśpiewali z nimi też Maciek z Hurtu i Gutek z (między innymi) Indios Bravos, oni akurat na podłodze nigdy nie spali, przynajmniej nie u mnie :)






To był mój debiut w fotografii koncertowej i chyba już wiem o co poproszę Gwiazdora - o nowy obiektyw :) Zrobiłam 156 zdjęć, 61 nadaje się do pokazania, z czego pewnie koło 10 jest naprawdę w miarę dobrych. Obiektywy, które mamy są zdecydowanie za ciemne. Ale i tak, jak na debiut, nie jest źle, oklaski proszę, adres do przesyłania kwiatów i prezentów prześle na priva ;)

20 komentarzy:

  1. Oklaski! :)
    Jesien piekna, a.... w Biskupinie nigdy nie bylam, wstyd przyznac.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa relacja o pamięci, o tym jak pewne rzeczy chcemy pamiętać, jak to zależy od wieku, skali porównawczej etc.
    Nigdy w Biskupinie nie byłam, a zawsze chciałam. Interesowało mnie to bardzo. Oglądałam więc fotografie, czytałam o Biskupinie. I te moje wspomnienia też są inne niż to co na Waszych zdjęciach. Pamięć może mnie zawodzi, ale pamiętam zdjęcia dosyć sporej osady, jakoś tak na wodzie jakby (????), no i pewien ruch właśnie w tych strojach z epoki (chyba żelaznej, czy mylę się). Wszystko z drewna, drewniane drogi, chaty, przejścia no i ta woda. Chyba jezioro?
    Wydawało mi się, że te chaty stały na palach w wodzie (znów to jezioro), ale to wszystko moja pamięc z fotografii, nie osobista. Może kiedyś człowiek się tam wybierze....

    Fryzura bardzo ładna i jakoś tak pasuje do pory roku.
    Pozdrawiam, Alicja

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłem tam dwa razy w latach dziewiędziesiątych i bardzo mi się podobało, choć wtedy nie było jeszcze przebierańców. Za to sprzedawali bardzo ładną miedzianą biżuterię. I ten zapach...

    Alicja, większość osady to współczesna rekonstrukcja, o ile dobrze pamiętam oryginalne pozostałości siedziały sobie w jeziorze i dalej chyba siedzą. Poza tym sporo osób myśli, że to prasłowiańska osada, co oczywiście jest nieprawdą. W ogóle ładne tam tereny i fajna kolejka wąskotorowa była niedaleko.

    OdpowiedzUsuń
  4. PS. Dla zainteresowanych - w Ontario jest coś na kształt, a nawet kilka, oczywiście o wiele współcześniejsze, warto zwiedzić. Na przykład to:
    http://www.saintemarieamongthehurons.on.ca/sm/en/PhotoGallery/index.htm

    Bardzo ciekawe i sporo do oglądania tam mają. Jakieś dwie i pół godziny na północ od Toronto, niedaleko Midland i Awenda Provincial Park

    OdpowiedzUsuń
  5. evita_duarte: dziękuję :) My nie byliśmy w tylu miejscach, że też wstyd się przyznać, dlatego postanowiliśmy, że czas w Polsce wykorzystamy na zwiedzanie i jak zaczęliśmy szukać ciekawych miejsc, to się nagle okazało, że w ogóle wielkopolski nie znamy, o całej Polsce nie wspominając. Teraz problem polega tylko na tym, że o tej porze roku już się niewiele dzieje w tego typu atrakcjach, musimy coś nie na dworze znaleźć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Alicja: tak, wszystko jest z drewna, a cała osada leży nad jeziorem. Mnie się właśnie też wydawało, ze tam było dużo domów, a tymczasem są tylko te dwa szeregi widoczne na zdjęciu. Oczywiście w takim budynku znajduje się z siedem "mieszkań", ale samych budynków są sztuk dwie. Dzisiaj wyłudzę od Mamy jej zdjęcia, to uzupełnię widok. Aha, a epoka to była kamienia, jeśli dobrze pamiętam.

    OdpowiedzUsuń
  7. resvaria: my byliśmy w niedzielę po południu i już ani przebierańców nie było, ani biżuterii :( I kolejka też już nie działa. Ale teraz tak jest wszędzie, wczoraj na Ostrów Lednicki się wybraliśmy, też wszystko na głucho zamknięte. Co do kultury to wiesz, nasze, polskie, wielkopolskie to muszą być Słowianie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Epoki mi się pochrzaniły, z epoki kamienia były takie chatki w lesie. Biskupin się datuje na 738r. p.n.e. i tu mam dylemat bo to może być zarówno epoka brązu jak i wczesna epoka żelaza.

    OdpowiedzUsuń
  9. Też sobie zawsze wyobrażałem, że ten Biskupin jest większy, tak jak na tej makiecie http://static.mapy.eholiday.pl/zdjecia/big/biskupin-1966-32.jpg

    OdpowiedzUsuń
  10. Polska to piekny kraj trudno zamienic na Kanade.Piekne fotki i ich autorka.

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę coś więcej o tym przeczytać, bo też zawsze myślałam, że to najstarsze przykłady zabudowy w Polsce, drewniane czyli przed Polską murowaną. I chyba to kultura łużycka, ale to nie znaczy chyba, że pozostawała bez wpływów słowiańskich. Czy to nie był przykład takiej ludności pogranicznej, trochę tego i trochę tego, bo blisko?
    Nie wiedziałam też, że to WSZYSTKO to rekonstrukcja. Wiem, że były tam intensywne prace archeologiczne, może nadal są? Ale, żeby nic nie zostało...pewnie jakieś gliniane rzeczy ocalały, bo to jednak wszędzie takie rzeczy gdzieś tam ocaleją, nawet w Pompeii.
    Super wycieczka, bardzo zazdroszczę, może kiedyś?

    Pozdrawiam, Alicja

    OdpowiedzUsuń
  12. Anonim #1: no właśnie, intro na stronie i makieta mogą być bardzo mylące ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Alicjo: szczerze mówiąc nie wiem jak wygląda sprawa prac archeologicznych, na pewno cały czas pracują nad utrzymaniem rekonstrukcji. I nie wszystko to rekonstrukcja, na przykład brama wejściowa jest oryginalna. Z tego co piszą na stronie, część zatopiono ponownie z powodu problemów z zachowaniem drewna. A, nową notkę o tym chyba napiszę po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Alicja, Biskupin jest datowany na XIV-V wiek przed naszą erą. Słowianie pojawili się na stepach dzisiejszej Ukrainy o wiele później, więc jakikolwiek związek jest mocno wątpliwy. Nawet Imperium Rzymskie pojawiło się później:) Kiedy odkryto Biskupin w międzywojniu była silna potrzeba polityczna na udowadnanie "prapolskości" i "praniemieckości", stąd różne dziwne pomysły uczonych z tamtych lat. Oryginalni mieszkańcy byli niepiśmienni, raczej wątpliwe jest też, żeby utożsamiali się z jakimś tworem narodowym, więc i tak nie ma to większego znaczenia. Za to ciekawe jest o tyle, że burzy mit o tym jak to słowiańskie plemiona były pokojowo nastawione (legenda o Popielu i Piaście Kołodzieju się kłania) a paskudni Germanie tylko szukali pretekstu do zaczepki. Oczywiście zarówno plemiona germańskie jak i słowiańskie przyszły z Azji, podbijając miejscową ludność, na przykład Celtów w okolicach Śląska i Krakowa. Rzecz jasna Celtowie też kogoś tam podbili na tych terenach:) Na tym tle historia USA i Kanady wcale nie wygląda tak źle, zawsze nowi podbijali starych, mniej lub bardziej krwawo.

    OdpowiedzUsuń
  15. Resvaria, bardzo mnie zaskoczyłes. Ja pewnie czytałam o Biskupinie wtedy, kiedy na fali była ta prasłowiańska teoria, bo tak mi sie kojarzy. Skoro Biskupin jest z okresu przed-Imperium Rzymskim, to chyba robią sobie słabą reklamę, bo czy Biskupin jest znany na całym swiecie? Może przez to, że to głównie reprodukcja, to nie jest na tyle atrakcyjny co na przykład Rzym. Z drugiej strony Rzym przez to, że jest taki duży, to nie musi się wcale reklamować. No i człowiek prakycznie potyka sie na każdym kroku o jakies starożytne kamienie. Gdzie nie siądzie, to można sobie nogi oprzeć o jakiś taki kamień co to Juliusz Cezar albo Nero na nim chodzili. W Biskupinie domyslam sie atmosfera jest znacznie bardziej muzealna, ciekawe czy ładnie pachnie drewnem.
    Ci oryginalni mieszkańcy Biskupina to coś fascynującego. Trzeba o tym poczytać, no i naprawdę kiedyś się tam wybrać. Te ludzkie przemieszczenia w Europie były szalenie fascynujące. Nie tak dawno czytałam o rzymskich śladach na terenie obecnej Polski lub Ukrainy (a dawniej Polski), zarówno archeologicznych jak i antropologicznych. Było to zdaje się o Huculszczyźnie czyli podkarpackiej obecnej Ukrainie. Te stare historie są fascynujące. Mam okropne luki w tej wiedzy najwyraźniej i chętnie bym coś o tym poczytała. Czy ktoś ma jakieś książki/artykuły/pisarzy/badaczy do polecenia?
    Pozdrawiam, Alicja

    OdpowiedzUsuń
  16. resvaria: sama osada jest z 738r. p.n.e.

    OdpowiedzUsuń
  17. Koala, masz rację, tyle, że "prawdopodobnie" wtedy powstała. Jak każda struktura drewniana, narażona była na pożary, więc pewnie przebudowywali i zmieniali co jakiś czas. Niezależnie od tego, o Słowianach jeszcze wtedy nikt nie słyszał:) Przypomniała mi sie świetna ekspozycja archeo pod Wawelem, jeśli ktoś ma okazję to polecam. Całe warstwy na warstwach coraz starszych zabudowań...

    Alicja, nie pamiętam gdzie czytałem o Biskupinie. Kiedy jeszcze mieszkałem w Polsce byłem stałym czytelnikiem Wyborczej i Dużego Formatu oraz Polityki, wtedy często były tam ciekawe artykuły na takie tematy.

    Co do książek, to trzeba uważać, bo starsze pozycje czasem są bardzo słowianocentryczne. Sporo teraz nowych badań wychodzi, na pewno coś sensownego znajdziesz. Niestety prahistoria ziem polskich i historia Słowian to pola pełne białych plam, których sie chyba do końca nie da wypełnić. Nawet tak podstawowa sprawa jak Słowiańska religia jest wielką zagadką i wiele co się o tym pisze to hipotezy a nie fakty.

    OdpowiedzUsuń
  18. resvaria: nie no wiadomo, ten 738 to "prawdopodobnie" i "około", Jasienica na przykład datuje osadę na bodajże 500-400r. p.n.e, co nie zmienia faktu, że do XIV w. p.n.e. daleko ;) Na podstawie dostępnych informacji i znalezionych przedmiotów datuje się tak a nie inaczej, więc nie ma co gdybać, że może byli tam od początków kultury łużyckiej.

    Z nowszych opracowań widzę Starożytnych Słowian Artura Błażejewskiego z 2007 roku, Wielką Historię Polski Piotra Kaczanowskiego z 2003. Nie czytałam, więc cieżko polecić, ale ten Błażejewski przyciągnął moją uwagę, więc pewnie się zapoznam wkrótce.

    OdpowiedzUsuń
  19. No świetnie, proszę i mam. Bardzo dziękuję za polecenia. Poważnie, ten Biskupin to rewelacja. Przeczytałam trochę informacji ze strony Muzeum. Wygląda na to, że toczy się jakiś spór, a co najmniej są niesnaski z karczmą (Karczma Biskupińska) bo aż takie ogłoszenie jest w tej sprawie na stronie Muzeum. Pewnie tam pracownicy już na lunch nie chodzą....A Wy byliście?
    No i o tym, że drewno zachowało się całkiem nieźle bez dostępu powietrza, pod torfem i wodą. Dopiero jak zostało poddane wpływom powietrza, to widać było negatywny wpływ.
    Postaram się zajrzeć do tych książek, a najlepiej byłoby tam pojechać. Te domy żywo przypominają mi kanadyjskie/amerykańskie tzw. Long Houses. I jest parę innych podobieństw. Patrzcie, jak to wcześniejsze cywilizacje często mieszkały razem. Potem oddzielaliśmy się od siebie ale tylko po to by różne ustroje polityczne znów raz do siebie zbliżały. Budownictwa komunalne, socjalistyczne, jesteśmy blisko siebie. Im bardziej politycznie w prawo, tym dalej ludzie od siebie. Teraz w Ameryce w takich domach jak Biskupin to mieszkałaby jakaś biedota, wszędzie zresztą też. Byłoby to jakieś schronisko dla biednych, tyle ludzi na kupie. No a co z sanitacją to już chyba wolę nie wiedzieć. Czy zorientowaliście się, jak Biskupianie chodzli do łazienki?
    Pozdrawiam, Alicja

    OdpowiedzUsuń